Wrażliwość, potrzeba i pasja, czyli jak stworzyć markę spójną ze swoimi wartościami. Rozmowa z Ewą Engler, właścicielką marki OAK BAGS
Ludzie

Wrażliwość, potrzeba i pasja, czyli jak stworzyć markę spójną ze swoimi wartościami. Rozmowa z Ewą Engler, właścicielką marki OAK BAGS

 Data rozmowy 31.03.2016 

“Uważam, że to nie jest fair, jeśli pół roku po kupieniu torby mówimy klientowi, że ona jest już niemodna. Poza tym jest wiele powodów, dla których nie powinno się wymieniać rzeczy, które się jeszcze nie zniszczyły”

Marta Karwacka: OAK BAGS to korkowe torby, które zaczęły powstawać na Mokotowie rok temu. Wiem, że pierwsza torba została uszyta dla własnych potrzeb. Dlaczego akurat z korka? Nie było bardziej oczywistego materiału? 

Ewa Engler: Dlatego, że założenie było takie, że torba ma być wegańska. Od 20 lat jestem wegetarianką, filozofia nieranienia zwierząt jest mi bardzo bliska. Staram się uważnie dobierać swoje ubrania – futer w ogóle nie mam, ze skórą jest różnie, bo ciężko było znaleźć fajne buty, które nie byłyby zrobione ze skóry, chociaż teraz to się zmienia, kupiłam np. wegańskie martensy. Kupienie ładnej, eleganckiej torby, która nie jest zrobiona ze skóry, też jest trudne.

Ale może już były takie na rynku? Szukałaś takich, które odpowiadałyby Twoim potrzebom? 

Byłam kiedyś na uznawanych za jedne z największych targach mody w Warszawie i tam pytałam o eleganckie nieskórzane torby. Filc i tworzywa sztuczne nie podobały mi się, szukałam czegoś szlachetnego i ostatecznie wyszłam z pustymi rękami – żadna marka nie miała takiej propozycji. Przy okazji okazało się, że ramię w ramię stały ze mną osoby, które pytały o podobne rzeczy. I to dało mi do myślenia. Uznałam, że skoro nie ma, a jest potrzeba, to muszę o tym pomyśleć.

No tak, rozumiem, ale skąd pomysł na wykorzystanie tkaniny korkowej?

Tak się złożyło, że mniej więcej od 8 lat miałam w swojej szafie torbę z korka, którą przywiozłam sobie z Włoch. Ona nie do końca była idealna, bo miała wstawki i wykończenia skórzane, ale cały korpus był wykonany z korka.  Z własnego doświadczenia wiedziałam więc w jaki sposób ten materiał się zachowuje, jaki jest w codziennym użytkowaniu.

I jaki jest?

Jest trwały, przyjemny w dotyku, wodoodporny, świetnie wygląda i przede wszystkim nie jest plastikowym substytutem skóry, czego też nie lubię. Nie lubię rzeczy, które „udają”, że są czymś innym. Moim zdaniem, w korku jest pewna szlachetność. Mając tę wiedzę, rozpoczęłam poszukiwania producentów korka, wymyślałam pierwsze wzory. Dzięki temu dowiedziałam się, że pomimo mojego zachwytu korkiem, tak naprawdę go nie doceniałam.

W jakim sensie?

Wcześniej nie wiedziałam w jaki sposób on jest pozyskiwany. Nie wiedziałam na przykład że plantacje dębu korkowego to są po prostu piękne lasy, że kora jest ściągana raz na 7 lat i że te drzewa rosną dalej i żyją 150 albo 200 lat. Poza tym, żyją tam dzikie zwierzęta, te drzewa oczyszczają powietrze. Jednym słowem – wynika z tego samo dobro. To mnie zaskoczyło.

Wspomniałaś, że przywiozłaś sobie kiedyś korkową torbę z Włoch. Co poza skórzanymi elementami Tobie w niej nie odpowiadało?

Ja swoją przywiozłam z Włoch, ale podobne można kupić w Portugalii i Hiszpanii tylko one często nie spełniają estetycznych wymagań mody miejskiej, czegoś bardziej nowoczesnego dla współczesnej kobiety. Formy mi nie odpowiadały, dlatego pomyślałam że wykorzystam ten materiał i stworzę rzeczy tak fajne, że nawet jeśli ktoś nie jest weganinem to będzie chciał mieć tę torbę chociażby dlatego, że fajnie wygląda.

W takim razie ile swoich modeli stworzyłaś do tej pory?

Mam dwa, trzeci wymaga drobnych poprawek, czwarta forma jest w trakcie tworzenia, piąta jest nakreślona. Jest jakiś wybór, bo powstały kopertówki, torby średniej wielkości, mam też torby duże, pracuję nad torbą dla mężczyzn.  Można je obejrzeć na stronie www.oak-bags.com

wieszak torby oak bags

Kiedyś powiedziałaś mi, że te Twoje propozycje są stałe, że nie chcesz „co sezon” zmieniać koncepcji torby. Czy nadal się tego trzymasz?

Tak, bo uważam, że to nie jest fair, jeśli pół roku po kupieniu torby mówimy klientowi, że ona jest już niemodna. Poza tym jest wiele powodów, dla których nie powinno się wymieniać rzeczy, które się jeszcze nie zniszczyły. Ja sama nie jestem zwolenniczką sezonowych trendów i w zasadzie nie posiadam takich rzeczy, które są modne w danym sezonie.  Chciałabym, żeby osoby, które kupią moje torby, mogły się cieszyć nimi przez lata. Żeby odzwierciedlały ich styl, ich sposób życia, nawet ich światopogląd, bo jeśli ktoś wybiera tę torbę z tego względu że jest przyjazna środowisku i zwierzętom, to jest to wyraz konkretnej postawy życiowej. I daleka jestem od tego, żeby namawiać ludzi do ciągłego kupowania  czy wymiany dobrych jeszcze toreb na nowe. Ja bym chciała, żeby ludzie lubili moje torby, żeby nie chcieli się z nimi rozstawać, żeby te torby się starzały razem z nimi. To nie jest też tak, że człowiek musi mieć wyłącznie jedną torbę, ale nie musi ich mieć aż 10.

Powiedz co składa się na cenę Twoich toreb.

Na cenę składa się koszt materiału, który jest sprowadzany z Hiszpanii. Kolejna rzecz, dla mnie najważniejsza, to to, że każda torba jest szyta ręcznie przez doskonałego rzemieślnika, kaletnika z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem – robi to naprawdę na najwyższym poziomie. Każdy element tej torby ręcznie wycina, ręcznie montuje, zszywa, dba o każdy szczegół – wykonanie takiej torby dla wprawnych rąk zajmuje około 4 godzin. Dodatkowo dochodzi mój czas na pracę nad dotarciem do ludzi, tworzenie strony, wykonywanie zdjęć, wystawianie się na targach – całą obsługę tego projektu – to też wpływa na ostateczną cenę.

Zdarza się, że klienci mówią, że moje torby są drogie. Wcześniej też zdarzało mi się narzekać na zbyt wysokie ceny polskich marek, ale to, czego się nauczyłam przez ten rok, od kiedy istnieje OAK BAGS, zmieniło moje nastawienie całkowicie, nabrałam pokory. Nie możemy porównywać tych cen z cenami w sieciówkach, które przyzwyczaiły nas, że rzeczy kosztują grosze. A prawda jest taka, że to nie jest ich prawdziwa wartość, po prostu gdzieś, ktoś za to płaci – cierpiąc biedę, pracując w niebezpiecznych warunkach, chorując, żyjąc w zanieczyszczonym środowisku. Zdecydowałam się na korek, bo zachwycił mnie jego wygląd i to, jak jest wytwarzany, a jest to materiał unikatowy i niestety drogi. Z pewnością można znaleźć inne materiały – roślinne bądź syntetyczne – które będą tańsze i łatwiejsze w szyciu, ale dla mnie korek nie ma sobie równych.

Wydaje mi się że nakład pracy, jakość i oryginalność moich toreb są absolutnie warte tych pieniędzy, a prawdopodobnie nawet więcej.

IMG_7856xs ewa z torba

Czy możesz powiedzieć coś więcej o rzemieślniku, z którym współpracujesz?

Gdyby nie Pan Jacek, to tych toreb by nie było 🙂

Jest niezastąpiony?

Nie wiem, ale myślę, że byłoby mi trudno się z nim rozstać. Uczę się od niego bardzo wiele. Jak pracujemy nad prototypem, to on mi wszystko po kolei opowiada, tłumaczy. I pewnie sobie nawet nie zdaję sprawy z tego, że prawdopodobnie wiem już więcej na temat szycia toreb niż każdy przeciętny człowiek. Dla mnie Pan Jacek jest integralną częścią tego projektu. To, jak te torby wyglądają, to, że są tak świetnie wykonane, zachwycają bardzo wiele osób, to jest absolutnie jego zasługa.

Ale jest jeszcze jeden aspekt naszej relacji. Jak wiesz, ta przygoda z OAK BAGS dopiero się rozpoczyna, więc jak zdarzają się gorsze momenty, to Pan Jacek jest wtedy dla mnie fantastycznym wsparciem, on sam wierzy w ten projekt, wierzy w to, co robię, a to dodaje energii. Momentami jest mi to bardzo potrzebne.

Czy Ty pomimo tych momentów zwątpienia czujesz, że OAK BAGS się rozwija? Pytam oczywiście celowo, bo rozmawiamy w dniu, kiedy został opublikowany Raport Dobre Praktyki Odpowiedzialny Biznes w Polsce, a Twoja firma została w nim uwzględniona.

No tak, OAK BAGS jest chyba najmniejszą firmą uwzględnioną w Raporcie. Jestem zaszczycona, ale też zaskoczona. Jak zaczynałam, nie miałam żadnego precyzyjnego planu i myślenia biznesowego. To się rozkręcało z pasji i wizji, jak miałam pieniądze, to po prostu je wkładałam i obserwowałam co się zadzieje. Mam wrażenie, że cały ten projekt bardzo się rozwinął, bo w marcu ubiegłego roku miałam 1 torebkę, a w marcu tego roku sprzedałam 10 sztuk. Mam nadzieję, że będzie się to rozwijało dalej, ale mnie też to mobilizuje do kształcenia się. Wcześniej nie miałam nic wspólnego z modą ani z biznesem, a teraz chodzę na różne szkolenia, wykłady, warsztaty, debaty, rozmawiam z ludźmi. Mam też wokół siebie wielu przychylnych ludzi, którzy mnie wspierają i podpowiadają jak poprowadzić ten projekt od strony biznesowej.

Jednym z dużych kroków w rozwoju marki jest rozpoczynanie współpracy z zachodnimi magazynami wegańskimi.

Będąc w Berlinie znalazłam 2 bardzo fajnie wydane wegańskie magazyny lifestylowe. To świadczy o tym, że w Niemczech jest bardzo duże zainteresowanie tą tematyką i ludzie szukają produktów takich jak moje. Skontaktowałam się z redakcją jednego z tych pism i zostałam bardzo ciepło przyjęta. W najnowszym numerze umieścili zdjęcia moich toreb, znalazły się też na ich portalu.

Poza tym aplikowanie do Raportu Dobre Praktyki czy wysyłanie zgłoszenia na targi Ethical Fashion Show rozwijają mnie też jako przedsiębiorcę, bo okazuje się, że musiałam zebrać i uporządkować bardzo dużo szczegółowych i nowych dla mnie informacji. Istotne tu były np. informacje o interesariuszach, strategii CSR, transparentności. Zaczęłam zwracać uwagę na praktyki moich poddostawców, pytam w hurtowni gdzie wyprodukowano poszczególne elementy, kleje, zamki, podszewkę, proszę o dokładne sprawdzanie takich rzeczy.

Podobnie jest z certyfikatami Viva i PETA prawda?

Fundacja Viva na Rzecz Ochrony Zwierząt przyznaje znaczek „V” pojedynczym produktom (gównie spożywczym), które spełniają ściśle określone kryteria. Starając się o ten znaczek  musiałam sprawdzić i upewnić się, czy wszystkie elementy, z których wykonana jest torba, nie zawierają surowca odzwierzęcego. Natomiast PETA przyznaje certyfikat Vegan Approved dla całej marki, wówczas między PETĄ a przedsiębiorcą obowiązuje umowa, że każdy kolejny produkt sygnowany tą marką będzie spełniał wymagania tej organizacji.  Marzyłam o tym niemal od początku całego projektu OAK BAGS, za kilka dni dowiem się czy moja marka przeszła weryfikację i czy znajdzie się na liście marek wegańskich rekomendowanych przez PETA.

Mocno trzymam kciuki za ten certyfikat  i czekam na dobre wieści! 🙂

Dziękuję za rozmowę. 

Ps. Wiadomość z chwili. 7 kwietnia, tuż przed opublikowaniem wywiadu. Marka OAK BAGS otrzymała od PETA certyfikat Vegan Approved. 

One comment

  1. Ula
    Reply

    Po stokroć gratulacje dla Ewy, oby jak najwięcej takich biznesów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *