Pani Irena Benowska – modystka. 70 lat rzemiosła w sercu toruńskiej starówki
Ludzie

Pani Irena Benowska – modystka. 70 lat rzemiosła w sercu toruńskiej starówki

Tworząc bloga, myślałam między innymi o takich ludziach – rzemieślnikach, którzy wbrew temu co dyktuje rynek, mozolnie oddają się swojej pracy i zamiast wpadać w wir Fast Fashion, zdecydowali wykonywać swoją pracę w zgodzie z wartościami jakie wyznają i w tempie jakiego wymaga sztuka rzemiosła.

Poniżej publikuję pierwszy z serii wywiadów z ludźmi, którzy są twarzą mody jaka mi się marzy…  Poznajcie Panią Irenę Benowską – modystkę z Torunia.

 

“Ja czuję odpowiedzialność za to co sprzedaję, więc muszę mieć pewność, że kapelusz z którym Klientka wychodzi z mojej Pracowni jest dla niej odpowiedni. W mojej opinii to jest prawdziwie kupieckie podejście – uczciwe wobec klienta. “

Pani Ireno, tworzy Pani kapelusze…

Tak, tworzę je z naturalnych materiałów – sprowadzamy słomę, panamę (surowiec, z którego robi się męskie kapelusze) tkaniny z Włoch, ale też z innych krajów. Wytłaczamy kapelusze na drewnianych lub metalowych formach.

Wersja 2Chciałabym się trochę cofnąć się w czasie i zapytać o sam Zakład. Przyznam, że pamiętam go z dzieciństwa, z lat 80-tych, ale zdaje się, że istniał w tym miejscu dużo wcześniej, prawda?

Zakład istnieje od 1947 roku. Założyła go moja teściowa – Jadwiga Benowska. Przyjechała z powojennej Warszawy tu, do Torunia. Po kilkunastu latach przekazała Pracownię mojemu mężowi, a od 1966 roku już prowadziłam pracownię wspólnie z mężem. I cały czas – już niemal 70 lat – Pracownia jest w tym samym miejscu – przy Szewskiej 10. Kiedyś to była rzemieślnicza ulica. Dziś… jesteśmy tylko my.

Czy może nam Pani przybliżyć choć trochę klientelę z dawnych lat?

Przede wszystkim klientów było dużo, dużo więcej, pomimo tego, że tych zakładów było bardzo dużo. Była moda na kapelusze. Wszystkie Panie nosiły jakieś nakrycia głowy. W tamtym czasie było aż 11 zakładów modniarskich w Toruniu.

Kiedy zaczynaliśmy pracę wspólnie z mężem byliśmy bardzo młodzi, a te Panie które wówczas prowadziły swoje pracownie, to były najczęściej Panie dojrzałe. Z czasem te zakłady się systematycznie wykruszały i My zostaliśmy jako jedyni. Obecnie, z uwagi na chorobę męża, już tylko ja prowadzę nasz zakład. Muszę Pani powiedzieć, że trochę zmieniałam profil. Mąż był tradycjonalistą i robił kapelusze dla starszej klienteli, a ja się nastawiam na taką modę bardziej wyszukaną. Nasze kapelusze są bardzo różne: i takie dla starszych kobiet, które lubią tradycyjną stylistykę i takie kolorowe, o różnych kształtach, mniej typowe.

A w jakim wieku są dzisiaj Pani klientki? Czy to są osoby starsze, które niejako były wychowane na eleganckich nakryciach głowy? Czy zaczynają także pojawiać się tu młode osoby?

Dużo zaczyna już zaglądać do nas młodych osób i takich w średnim wieku. Młodzi ludzie zaczynają nosić kapelusze, przekonują się do nich – noszenie kapelusza jest coraz bardziej modne.

Czy Pani klientkami są Panie z Torunia czy nie tylko? 

Mamy bardzo dużo zamówień z naszego województwa, ale także sporo Klientów ze Szczecina. Niektóre Panie przyjeżdżają z Warszawy, bo w Warszawie nie ma wielu modystek. Mamy klientkę z Gdyni, z Angli, wielu turystów też u nas kupuje – Niemcy, Francuzi. My robimy wszystko sami, u nas nie ma kapeluszy sprowadzanych – tak jak w sieciówkach – my wszystko robimy same, z Panią Anią. To są bardzo pracochłonne rzeczy.

Ile czasu potrzeba na wykonanie jednego kapelusza? 

O ten na przykład słomkowy kapelusz (Pani Irena pokazuje piękny, kremowo czarny kapelusz), robimy 2 dni. To taki kształt, jak miała Audrey Hepburn w Śniadaniu u Tiffaniego.

Piękny! Prawdę mówiąc kiedy odebrałam od Was swój kapelusz to długo mu się przyglądałam, oglądałam jak jest wykonany, cieszy mnie przez cały czas…

No i dla nas to jest podwójna radość, że Klient się cieszy z tego, że to jest ładne, dobrze zrobione, że Klient dobrze w tym wygląda. I to jest nasza miara sukcesu.

Jak to jest, że nie mając strony internetowej, macie Klientów i z Warszawy i ze Szczecina…

To prawda, nie mamy strony internetowej. Jest tylko wzmianka w Internecie o naszym adresie. Wie Pani – dobry towar się zawsze obroni. Nasze kapelusze nas promują na ulicach.

I ja Pani coś powiem, namawiano nas już na sprzedaż internetową, ale my jesteśmy tutaj we dwie, poza tym wolę jak Klientka przyjdzie, zmierzy – bo tak naprawdę, każda twarz potrzebuje innego kapelusza, wymaga innej oprawy, a w Internecie Pani nie zmierzy – nie może Pani na podstawie zdjęcia w internecie stwierdzić, że w tym modelu będzie Pani dobrze wyglądać. Kapelusz, to nie sukienka – to na tyle specyficzny element ubioru, że musi być idealnie dopasowany.

Ja czuję odpowiedzialność za to, co sprzedaję, więc muszę mieć pewność, że kapelusz z którym Klientka wychodzi z mojej Pracowni jest dla niej odpowiedni. Bo nie sztuką jest sprzedać, sztuką jest to, żeby Klientka była zadowolona i wróciła do nas po raz kolejny. Uważam, że to jest prawdziwie kupieckie podejście – to znaczy uczciwe wobec klienta. Nie na takiej zasadzie, żeby tylko sprzedać, bo to ma krótkie nogi…

Wspomniała Pani wcześniej, że nie ma zbyt wielu modystek. Czy ma Pani poczucie, że to jest wymarły zawód? 

Tak, zgadzam się. Specjalistów jest bardzo mało. Ostatnio jedna z Pań z Warszawy przysłała nam kapelusz do przeróbki, bo w swoim mieście nie mogła nikogo znaleźć. A my znamy ten zawód bardzo dobrze, dlatego robimy i przeróbki, i odświeżanie kapeluszy. To jest tak, że jeśli kupi się kapelusz z dobrego surowca, to jego można kilkakrotnie przerabiać. Do nas przychodzą Panie, które mają kapelusze po swoich mamach i teraz chcą je tylko przerobić i dostosować do siebie.

… nie uwierzycie – w tej właśnie chwili wchodzą do Pracowni trzy  eleganckie, starsze kobiety, jak się okazuje Klientki z Londynu, które pochodzą z TDSC_0063orunia. 

Pani Irena i Klientki zaczęły obdarzać się komplementami, uściskami – widać, że ich relacje są serdeczne i że nie widziały się długi czas.  Wybieranie odpowiedniego na wesele nakrycia głowy dla każdej z Pań trwało jakiś czas …

Czy Panie same projektują swoje kapelusze?

Tak, same. Jak zaczynamy robić kapelusz to już w trakcie pracy zastanawiamy się czym go przybrać, czy piórami czy kokardami, czy jakąś woalką. Czasem inspirujemy się tym, co widzimy w Internecie.

Widziałam na zapleczu mnóstwo form, czy to ich Pani używa do tworzenia kapeluszy?

Tak, to są stare formy, które kiedyś zamawialiśmy od Pana, tzw. modelarza – tego zawodu już nie ma. On przygotowywał formy do kapeluszy. Kiedyś było wielu modelarzy, bo jak wcześniej powiedziałam, modystek w Polsce było bardzo wiele, ale w tej chwili modystkę trudno znaleźć. Teraz jesteśmy tylko my, także… jesteśmy ostatni w branży w naszym mieście.

To może po prostu najlepsi?

No nie wiem czy najlepsi, ale jak Pani widziała przed chwilą, Klientki z Londynu nie kupiły kapelusza tam, tylko u mnie…

Pani Irena pozwoliła mi obejrzeć warsztat pracy, pomieszczenie wypełnione po brzegi formami. Spotkałam tam, Panią Anię, która w tym miejscu uczyła się zawodu i współpracuje z Panią Ireną od 1972 roku 🙂 To zdecydowanie ciepłe miejsce, gdzie każdą klientkę czeka rada specjalistki. Ja wzięłam pod pachę tablet, odpaliłam Pinterest i pokazałam Pani Irenie modele, które mi się podobają. Kapelusz mam i jestem bardzo zadowolona.

ADRES: Pracownia Kapeluszy Damskich MODENA

UL. SZEWSKA 10

87-100 TORUŃ

TEL. 734 154 186

3 comments

  1. Marysia
    Reply

    az mi sie zachcialo takiego kapelusza 😀

    jelsi kiedys bede jakiegos potrzebowac, na pewno wpadne do Torunia!

  2. Bogusia
    Reply

    Moja mama w 70 latach byla stałą klientka państwa Benowskich zawsze była zadowolona ja tez2 kupowalam welon do slubu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *